Proponujemy Wam wycieczkę, podczas której pokonacie różnicę poziomów wynoszącą 750 metrów i to w jednej z najbardziej płaskich części Wielkopolski! Do tego zobaczymy najstarszy znak drogowy w tej części Europy, szósty największy kościół świata oraz budżetową wersję słynnego paryskiego łuku triumfalnego. Zapraszamy na Wycieczkę w okolice Konina i Kłodawy, czyli do wschodniej Wielkopolski.
Proponujemy na wyjazd w te okolice przeznaczyć co najmniej trzy dni, w tym jeden tak zwany dzień roboczy – piątek lub poniedziałek. Wynika to z tego, że największa atrakcja okolicy, czyli Kopalnia Soli Kamiennej w Kłodawie jest dostępna do zwiedzania tylko od poniedziałku do piątku.
Podróż do wnętrza Ziemi
Myśląc o kopalni soli większość pomyśli zapewne o Wieliczce lub Bochni. To prawda, tamte kopalnie to setki lat historii górnictwa, jednak takich atrakcji jak w Kłodawie tam nie znajdziecie. Kopalnia Soli Kamiennej Kłodawa to przede wszystkim w pełni działający, nowoczesny zakład górniczy – żaden skansen czy muzeum, ale miejsce gdzie spotkacie prawdziwych górników. Większość soli drogowej w Polsce pochodzi właśnie z Kłodawy. W kopalni poprowadzono trasę turystyczną – najgłębszą na świecie! Zwiedzanie odbywa się wyłącznie z przewodnikiem i o ustalonych godzinach, które warto sprawdzić na stronie kopalni.
Na zwiedzanie warto przeznaczyć około 3 godzin plus czas na kopalniany sklepik. Do wnętrza zjedziecie prawdziwą górniczą windą, często w towarzystwie górników. Pozdrówcie ich „szczęść Boże” jak nakazuje górniczy obyczaj. Kopalnia jest niesamowita, jako że zbudowano ją drążąc w litej soli kamiennej. Nie ma tu więc ciasnych szalunków, ale często otwierają się ogromne podziemne kawerny. Zobaczycie też, że sól nie zawsze jest biała, ale też różowa a nawet niebieska. No właśnie! W ostatnich czasach ogromną popularność zdobyła tak zwana sól himalajska, ale mało kto wie, że ta wydobywana w Kopalni Soli w Kłodawie ma identyczny kolor i bardzo podobny skład chemiczny. Sól kamienna, wbrew temu co twierdzą różni znani z telewizji i YouTuba kucharze, jest znacznie zdrowsza od tej morskiej, ponieważ nie zawiera żadnych śladów mikroplastiku.


Bazylika wśród jezior
Widoczna z wielu kilometrów złota kopuła słynnej bazyliki nie pozwala przegapić Lichenia. Bazylika NMP Licheńskiej to największy kościół w Polsce i szósty największy na świecie (pod względem kubatury). Budowla jest całkiem nowa – ukończono ją w 2004 roku, ale upamiętnia objawienia z lat 1813 i 1850. Bazylika to mieszanka wszystkich stylów, znajdziecie więc elementy klasycystyczne, barokowe, renesansowe, jak i elementy zupełnie nowoczesnej architektury. Jedno jest pewne – budowla jest ogromna. Jej wieża ma aż 142 metry wysokości, czyli niemal tyle co wieża katedry w Strasburgu i więcej niż katedra w Wiedniu.
Wnętrze jest równie zdumiewające. Poświęćcie odpowiednio dużo czasu na zwiedzanie. Zobaczycie tutaj między innymi największe w Polsce organy, ołtarz wycięty w słynnym marmurze kararyjskim (w tym samym rzeźbił Michał Anioł) czy ławki stylizowane na skrzydła husarii. W tym wszystkim ginie niewielki obraz Matki Boskiej, który niegdyś wisiał w pobliskim lesie – miejscu objawień, a który jest w sumie najważniejszy w licheńskim sanktuarium.
Sama bazylika to jednak nie wszystko. Cały teren wokół sanktuarium jest pełen najróżniejszych atrakcji – od bardzo pobożnych, po zaspokajające bardzo przyziemne potrzeby. Spacerując alejkami odwiedzicie więc Golgotę, stajenkę betlejemską czy dzwonnicę (bardzo dobry punkt widokowy). Poza tym są tu jednak co najmniej cztery restauracje i bary, dom pielgrzyma oraz liczne miejsca z dewocjonaliami i pamiątkami.

Gdzie Napoleona nie było
Z Lichenia droga prowadzi do Ślesina. Miasteczko jest znane przede wszystkim jako centrum sportów wodnych i letniej rekreacji. Nic dziwnego, jako że jest wciśnięte pomiędzy dwa spore jeziora, posiada świetne plaże i jedną z najlepszych w Wielkopolsce przystani dla łodzi i jachtów.
A co z tym Napoleonem? Otóż Napoleon Bonaparte miał przejeżdżać przez Ślesin podczas swojej wyprawy na Rosję. Miał, ale nie przejechał. Tymczasem mieszkańcy wznieśli na jego cześć łuk triumfalny, nieco mniejszy niż ten w Paryżu, ale zdecydowanie wart zobaczenia. Samego Napoleona spotkacie w parku nad jeziorem, które obserwuje stojąc na pomniku.
Śladami braci męczenników
Z Konina i Ślesina naprawdę niedaleko jest do Kazimierza Biskupiego. Sława miejscowości (dawniej miasta) wiąże się z opowieścią o pięciu braciach męczennikach – zakonnikach, którzy osiedli w swojej pustelni-klasztorze w czasach Bolesława Chrobrego. Wszyscy mieli zginąć pewnej nocy z rąk rabusiów, stając się pierwszymi (obok św. Wojciecha) polskimi męczennikami. Według jednej z wersji opowieści ich siedziba miała się znajdować właśnie w Kazimierzu Biskupim.
Najciekawszym zabytkiem jest kościół św. Marcina. Powstał w 12. wieku w stylu romańskim, a duże fragmenty tych pradawnych murów są do dzisiaj doskonale widoczny. Przebudowany później w stylu gotyckim jest sanktuariów braci męczenników i stoi ponoć dokładnie w miejscu ich pustelni. Innym ciekawym obiektem jest położony po drugiej stronie parku również gotycki kościół św. Jana Chrzciciela i Pięciu Braci Męczenników. Wyjeżdżając z Kazimierza Biskupiego trzeba koniecznie nadrobić drogi i zobaczyć drewniany kościół św. Izaaka, położony na tutejszym cmentarzu. Kościół jest dość nieregularny, żeby nie powiedzieć że krzywy, a przez to jedyny w swoim rodzaju.
Konin
Słoń na zamku
Konin to tak naprawdę trzy różne miasta: konińska Starówka, malowniczo położona nad Wartą, modernistyczne i przemysłowe centrum powstałe wraz z hutą i elektrownią oraz kameralne Gosławice. Zatrzymajmy się na chwilę w tych ostatnich. Znajduje się tam gotycki kościół Św. Andrzeja oraz zamek – dawniej własność biskupów poznańskich, a obecnie siedziba Muzeum Okręgowego. W środku znajdziecie kilka ciekawych wystaw, w tym archeologiczną z wielkim słoniem leśnym w roli głównej. Do tego stare maszyny górnicze oraz skansen etnograficzny.
Naprzeciwko muzeum stoi gotycki kościół św. Andrzeja. Jeśli będzie otwarty to warto zajrzeć do środka. Cała konstrukcja sklepienia i dachu wspiera się w nim na jednej, centralnie umieszczonej kolumnie, co jest bardzo rzadkim rozwiązaniem architektonicznym.

Najstarszy znak drogowy w Polsce
Zwiedzanie konińskiej Starówki najlepiej zacząć od pochodzącego z XIV wieku kościoła św. Bartłomieja, którego polichromie malował Eligiusz Niewiadomski, znany bardziej jako zabójca prezydenta Narutowicza. Przed kościołem stoi jeden z ciekawszych obiektów Szlaku Piastowskiego – wykuty z piaskowca słup drogowy z 1151 roku. Jest to najstarszy w Polsce i w tej części Europy znak drogowy, który wyznaczał połowę drogi między Kaliszem a Kruszwicą.
Spod kościoła idziemy na północ w kierunku Warty. To centrum dawnego Konina. Po drodze warto obejrzeć klasycystyczny ratusz i dawny rynek, obecnie Plac Wolności. Zwróćcie uwagę na okazałą kamienicę – to dawny Hotel Litewski. Pod numerem 16 stoi natomiast kamienica Jana Zemełki – najstarszy murowany budynek w Koninie, a obecnie siedziba informacji turystycznej.
Wycieczkę kończymy na Bulwarze Nadwarciańskim. Latem roi się tu od spacerowiczów, a na rzece pływa sporo łódek (przez Konin przebiega Wielka Pętla Wielkopolski). Dla was najważniejsze o tej porze będą zapewne liczne knajpki. Proponujemy więc rozsiąść się wygodnie w ogródku z panoramą na Wartę i zjeść coś dobrego. Najlepszą kombinację kuchni i widoków znajdziecie w pizzerii Tutti Santi lub w restauracji Rogatka (notabene mieszczącej się w miejscu dawnej rogatki miejskiej).



Potęga przemysłu
Współczesny Konin rozwinął się przede wszystkim dzięki potężnym inwestycjom z lat 60 i 70. W tym okresie powstały elektrownie oraz kopalnie węgla brunatnego. Towarzyszą im niezbędne elementy infrastruktury, takie jak towarowe linie kolejowe, rurociągi, napowietrzne linie energetyczne, gigantyczne koparki. Co prawda efektem ubocznym jest znaczne przekształcenie krajobrazu i zagrożenie dla okolicznych jezior, ale nie zmienia to faktu, że cała ta infrastruktura to jeden wielki pomnik techniki i przemysłu.
Sporo przykładów zobaczycie już jadąc ze Starówki do Gosławic, kiedy po jednej i drugiej stronie drogi ciągną się te wszystkie instalacje. Warto podejść nad Jezioro Gosławskie i zobaczyć elektrownię na drugim jego brzegu. Oświetlona w nocy wygląda jak płynący transatlantyk. Najbardziej imponujące są jednak dwie gigantyczne koparki, ustawione jako pomniki w pobliskim Kleczewie.
Wielka Pętla Wielkopolski
Okolice Konina, słynące z jezior, to jedno z najlepszych miejsc na rozpoczęcie rejsu lub spływu kajakowego po Wielkiej Pętli Wielkopolski. Nad brzegami jezior znajduje się kilkanaście marin i przestani, które obsłużą zarówno małe jednostki, jak i całkiem spore jachty. Na jeziorach nie są problemem wahania poziomów wody, które w środku lata mogą utrudnić pływanie łodziami na rzekach.
Płynąc na południe dopłyniecie do Warty, która od Konina płynie na zachód, po drodze do Poznania przecinając aż trzy parki krajobrazowe i Wielkopolski Park Narodowy. Z kolei płynąc na północ wpływa się na Kanał Ślesiński (tutaj do pokonania kilka śluz), a dalej dopływa się do Noteci i Kanału Bydgoskiego. Stąd można płynąć dalej Notecią (również z prądem) lub skręcić na wschód i przez Bydgoszcz dopłynąć do Wisły.

Turek
Weekendową wycieczkę kończymy w Turku, jakieś pół godziny drogi na południe od Konina. Na przełomie XIX i XX w. Turek był silnym ośrodkiem rzemiosła sukienniczego i tkackiego. Odkrycie w połowie XX w. złóż węgla brunatnego przyczyniło się do zmiany charakteru miasta, które stało się ośrodkiem przemysłowym.
Dzisiaj to przede wszystkim miasto w klimacie Mehoffera, który tworzą wybitne dzieła tego artysty i atrakcje z nim związane. Zdecydowanie największą jest kościół Najświętszego Serca Pana Jezusa z początków XX w., którego ozdobą są witraże, polichromie i obrazy olejne autorstwa Mehoffera. To drugie po Krakowie tak wielkie i cenne zbiory sztuki sakralnej tego artysty w Polsce.

Koniecznie trzeba odwiedzić Muzeum Miasta Turku im. Józefa Mehoffera. Wystawa „Józef Mehoffer – twórca znany i nieznany” była początkiem realizacji projektu „Turek – miasto w klimacie Mehoffera”, polegającego na zrekonstruowaniu i montażu w kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa niedokończonych w latach 30. witraży oraz przebudowy ratusza na potrzeby muzealne. Wystawa stała w muzeum zatytułowana „Turkowskie dzieło Józefa Mehoffera” pozwala odkryć twórczość krakowskiego artysty. W pięciu tzw. czerwonych salach znajdują się szkice oraz kartony (projekty) do polichromii i witraży w tym kościele.